Pojęcie „moralnego urazu” (ang. moral injury) pojawiło się w psychologii w odniesieniu do żołnierzy. W 2009 roku amerykański psycholog Brett Litz i współpracownicy opisali go jako szkodę, jaką ponosi człowiek, gdy dopuszcza się czynów, nie zapobiega im lub jest ich świadkiem, a czyny te naruszają jego głęboko zakorzenione przekonania moralne. To nie jest zwykła trauma wynikająca ze strachu. To rana sumienia.
Pojęcie szybko przeniknęło do medycyny, zwłaszcza w czasie pandemii, gdy lekarze musieli decydować, kogo podłączyć do respiratora. Rzadziej stosuje się je do pracy przy aborcji. A jednak badania nad personelem, który ją wykonuje, opisują zjawiska bardzo podobne.
Głos lekarza wykonującego aborcje
Amerykański ginekolog dr Lisa Harris jest jednym z najbardziej znanych lekarzy wykonujących aborcje, a zarazem badaczem ich etyki. W 2008 roku opublikowała w „Reproductive Health Matters” tekst o przerywaniu ciąży w drugim trymestrze. Opisała w nim, jak będąc sama w 18. tygodniu ciąży wykonywała zabieg metodą rozszerzenia i ewakuacji u pacjentki w tym samym tygodniu i w trakcie zabiegu poczuła ruchy własnego dziecka. Nie ukrywała, jak silnie to nią wstrząsnęło. Nie porzuciła jednak tej pracy ani przekonania, że aborcja powinna być dostępna.
Harris apeluje do środowiska zwolenników aborcji, by przestało udawać, że ta praca nie ma moralnego ciężaru. Jej zdaniem przemilczanie trudnych przeżyć personelu szkodzi samym lekarzom.
Co mówią badania
W 2011 roku Harris razem z zespołem opublikowała w „Social Science & Medicine” wyniki pilotażowego programu „Providers Share Workshop”. Siedemnaście osób z jednej amerykańskiej kliniki aborcyjnej uczestniczyło w sześciu spotkaniach grupy wsparcia. Opowiadały o stygmatyzacji ze strony kultury, prawa, społeczności, a nawet własnej kliniki i najbliższych. Każda musiała zdecydować, czy mówić innym, czym się zajmuje. Ci, którzy milczeli, i ci, którzy mówili, płacili za to podobną cenę: poczucie oddzielenia od innych ludzi.
W 2014 roku szwedzcy badacze opublikowali w czasopiśmie „Contraception” badanie 21 pielęgniarek i położnych opiekujących się kobietami podczas farmakologicznej aborcji w drugim trymestrze w jednym ze sztokholmskich szpitali. Opisywały one napięcie między „ja zawodowym” a „ja osobistym”, czyli między rolą a własnymi wartościami. Trudne chwile stawały się łatwiejsze z doświadczeniem. Pomagało im przekonanie, że wspierają prawa kobiet. Autorzy badania zalecali szkolenia, mentoring bardziej doświadczonych członków zespołu i stałe wsparcie dla personelu.
Starsze badania, prowadzone już w latach 70. przez lekarza Warrena Herna w jego klinice w Kolorado, opisywały u personelu wykonującego zabiegi w drugim trymestrze silne reakcje emocjonalne, w tym sny związane z zabiegami i unikanie rozmów o pracy poza kliniką.
Wspólny mianownik
Te badania prowadzą w większości osoby popierające prawo do aborcji, a ich celem jest wspieranie personelu, nie podważanie jego pracy. Tym bardziej uderza, co opisują. Ludzie, którzy są przekonani, że postępują słusznie, mimo to noszą w sobie coś, co trzeba „przepracować”. Potrzebują grup wsparcia, mentoringu, rozmów. Unikają mówienia o swojej pracy poza kliniką.
Zwolennicy aborcji tłumaczą to głównie stygmatyzacją: trudność nie wynika z samej pracy, lecz z tego, jak postrzega ją społeczeństwo. Gdyby aborcja była traktowana jak każdy inny zabieg, ciężar by zniknął.
Przeciwnicy aborcji widzą w tym coś innego: sumienie, które odzywa się mimo przekonań, bo człowiek rozpoznaje, co widzi, nawet gdy jego poglądy mówią mu coś innego.
Pytanie, które nie należy do żadnej strony
Niezależnie od tego, które wyjaśnienie jest bliższe prawdy, fakty są te same. Lekarze, położne i pielęgniarki, którzy wykonują aborcje, często płacą za to cenę, o której rzadko się mówi. Ani zwolennicy, ani przeciwnicy nie mają interesu w tym, by tę cenę ukrywać.
Ci, którzy wykonują aborcje, nie są potworami. Są ludźmi, którzy coś widzą i z tym żyją. Pytanie, jak to robią, jest pytaniem, wokół którego powstał ten blog.
Pytanie do lekarzy i personelu
Jeśli wykonujecie lub wykonywaliście aborcje, albo asystowaliście przy nich: czy rozpoznajecie w sobie coś z tego, co opisują badania? Czy mieliście z kim o tym porozmawiać? Zależy mi na każdym głosie, niezależnie od poglądów. Można napisać, także anonimowo, przez formularz kontaktowy.
Źródła
- B.T. Litz i in., Moral injury and moral repair in war veterans: A preliminary model and intervention strategy, „Clinical Psychology Review” 2009, 29(8), 695–706.
- L.H. Harris, Second trimester abortion provision: breaking the silence and changing the discourse, „Reproductive Health Matters” 2008, 16(31 Suppl), 74–81.
- L.H. Harris, M. Debbink, L. Martin, J. Hassinger, Dynamics of stigma in abortion work: Findings from a pilot study of the Providers Share Workshop, „Social Science & Medicine” 2011, 73(7), 1062–1070.
- I.-M. Andersson, K. Gemzell-Danielsson, K. Christensson, Caring for women undergoing second-trimester medical termination of pregnancy, „Contraception” 2014.
- W.M. Hern, B. Corrigan, What about us? Staff reactions to D & E, „Advances in Planned Parenthood” 1980, 15(1), 3–8.