Gdy dziecko przeżyje aborcję

To temat, o którym w debacie mówi się rzadko, bo jest niewygodny dla wszystkich. Przy przerywaniu ciąży w drugiej połowie, zwłaszcza metodą farmakologiczną, która polega na wywołaniu porodu, dziecko może urodzić się żywe. Oddycha, porusza się, serce bije. Co wtedy?

Jak często to się zdarza

Dokładnych danych jest niewiele, bo w wielu krajach nikt ich nie zbiera. W Wielkiej Brytanii raport o umieralności okołoporodowej za 2005 rok przygotowany przez Confidential Enquiry into Maternal and Child Health (CEMACH) odnotował 66 dzieci urodzonych żywo po przerwaniu ciąży w Anglii, Walii i Irlandii Północnej. Raport za 2007 rok wskazywał na 16 dzieci urodzonych po 22. tygodniu, które po terminacji żyły od minuty do około czterech i pół godziny.

W Kanadzie Kanadyjski Instytut Informacji o Zdrowiu (CIHI) w odpowiedziach na zapytania o informację publiczną podawał 158 takich przypadków w 2011 roku, 161 w 2014 roku i co najmniej 152 w 2017 roku. Wszystkie dotyczyły ciąż po 20. tygodniu i wszystkie dzieci zmarły.

Jak lekarze temu zapobiegają

Właśnie po to, by do żywego urodzenia nie dochodziło, brytyjskie Królewskie Kolegium Położników i Ginekologów (RCOG) zaleca przy terminacji ciąży po 21. tygodniu i 6 dniach zatrzymanie akcji serca płodu przed porodem (w języku medycznym: wywołanie asystolii). Najczęściej robi się to przez wstrzyknięcie chlorku potasu bezpośrednio do serca płodu pod kontrolą USG. Przed wyjęciem igły lekarz czeka pięć minut, by upewnić się, że serce się zatrzymało.

Wytyczne NHS dla północno-zachodniej Anglii z 2025 roku piszą wprost: celem tej procedury jest „zapobieżenie żywemu urodzeniu i możliwości dłuższego przeżycia po porodzie”.

Ta metoda została zastosowana w głośnej sprawie z Oleśnicy, gdzie jesienią 2024 roku przerwano ciążę w dziewiątym miesiącu.

Co, jeśli dziecko jednak przeżyje

Te same wytyczne opisują, co robić, gdy kobieta nie zgodzi się na zatrzymanie akcji serca płodu i dziecko urodzi się żywe. Należy dyskretnie i z szacunkiem ocenić oznaki życia: bicie serca widoczne przez klatkę piersiową, pulsowanie pępowiny, oddech, płacz, wyraźne ruchy kończyn. Lepiej, by robiły to położne i położnicy niż zespół neonatologiczny. Plan opieki powinien przewidywać opiekę paliatywną, która, jak piszą autorzy, „powinna obejmować niewzywanie zespołu resuscytacyjnego”. Każde takie urodzenie zgłasza się koronerowi. W Anglii i Walii koroner to niezależny urzędnik, zwykle prawnik lub lekarz, który wyjaśnia przyczyny zgonów nagłych, niewyjaśnionych lub nienaturalnych. W Polsce podobne zadania wykonują prokurator i biegły z zakresu medycyny sądowej.

W praktyce oznacza to, że dziecko otrzymuje ciepło i opiekę, ale nie leczenie, aż umrze.

Prawo i dziecko urodzone żywo

Z chwilą urodzenia dziecko staje się osobą w sensie prawnym. W Polsce, jak w większości krajów, żywe urodzenie definiuje się zgodnie z kryteriami WHO: każde dziecko, które po urodzeniu wykazuje jakiekolwiek oznaki życia, niezależnie od czasu trwania ciąży. Takie dziecko jest pacjentem z pełnią praw, w tym prawa do świadczeń zdrowotnych.

W Stanach Zjednoczonych w 2002 roku przyjęto ustawę Born-Alive Infants Protection Act, która potwierdza, że dziecko urodzone żywo, także w wyniku aborcji, jest osobą w rozumieniu prawa federalnego.

Dwie odpowiedzi

Lekarze, którzy bronią obecnej praktyki, podkreślają, że chodzi zwykle o dzieci z bardzo ciężkimi wadami albo urodzone na granicy przeżywalności, którym intensywne leczenie przyniosłoby tylko cierpienie. Opieka paliatywna jest w takich sytuacjach stosowana także wobec dzieci chcianych, urodzonych bez aborcji. Zatrzymanie akcji serca płodu przed porodem ma z kolei oszczędzić kobiecie i personelowi dramatu porodu żywego dziecka, któremu nie da się pomóc.

Krytycy odpowiadają, że te argumenty ujawniają coś istotnego. Skoro trzeba zatrzymać serce płodu przed porodem, bo inaczej urodziłby się żywy i stał się pacjentem, to jedyną różnicą między płodem a pacjentem jest kilka centymetrów i kilka minut. Moralnie nic się nie zmienia, zmienia się tylko jego status prawny.

Pytanie dla lekarza

Lekarz, który zatrzymuje akcję serca płodu, robi dokładnie to, co mówią te słowa: sprawia, że dziecko umiera, zanim się urodzi. Nie ma tu miejsca na niedopowiedzenia, które towarzyszą wcześniejszym etapom ciąży. Jest serce na ekranie USG, jest igła i jest moment, w którym serce przestaje bić.

Trudno o wyraźniejszy przykład tego, o co pyta ten blog: jak lekarz, który widzi i wie, godzi to, co widzi, z tym, co robi.

Pytanie do lekarzy

Czy byliście świadkami żywego urodzenia po przerwaniu ciąży? Jak zachował się zespół? Czy w Waszym szpitalu istnieją procedury na taką sytuację? Można o tym napisać, także anonimowo, przez formularz kontaktowy.

Źródła

  • Confidential Enquiry into Maternal and Child Health (CEMACH), Perinatal Mortality 2005: England, Wales and Northern Ireland, Londyn 2007; Perinatal Mortality 2007, Londyn 2009.
  • NHS England North West, Termination of Pregnancy for Fetal Anomaly (TOPFA) Guideline, v1.0, 2025 – england.nhs.uk.
  • Royal College of Obstetricians and Gynaecologists, Termination of Pregnancy for Fetal Abnormality in England, Scotland and Wales, 2010.
  • Dane CIHI cytowane przez „The B.C. Catholic”, 30 kwietnia 2018 – bccatholic.ca.
  • Born-Alive Infants Protection Act of 2002, Pub. L. 107-207 (USA).

Newsletter Primum non nocere

Raz w tygodniu e-mail o nowym wpisie: etyka lekarska, prawo i sumienie. Bez reklam, można się wypisać w każdej chwili.

Zapisując się, akceptujesz politykę prywatności. Wyślemy e-mail z linkiem potwierdzającym.

Dołącz do dyskusji

Dyskusja jest moderowana. Każdy komentarz czytam przed publikacją, więc może pojawić się z opóźnieniem. Krytykuj argumenty, nie ludzi; polemika jest mile widziana. Wystarczy pseudonim, a adres e-mail nie będzie nigdzie widoczny. Przeczytaj zasady dyskusji.