Pokolenie lekarzy, którzy dziś mają osiemdziesiąt kilka lat, zaczynało pracę w kraju, w którym aborcja była legalna i powszechna. Studiowali w latach 50. i 60., specjalizowali się, gdy przerwanie ciąży było zwykłym zabiegiem w szpitalnym grafiku. Żeby zrozumieć, jak myślą o tym dziś, warto wiedzieć, w jakim świecie się kształtowali.
Ustawa z 27 kwietnia 1956 roku
Do 1956 roku w Polsce obowiązywał kodeks karny z 1932 roku. Dopuszczał przerwanie ciąży tylko ze względu na zdrowie kobiety lub gdy ciąża była skutkiem przestępstwa. W 1955 roku w szpitalach przeprowadzono na tej podstawie zaledwie 1442 zabiegi, choć rejestrowano ponad 100 tysięcy poronień, w dużej części wywołanych.
27 kwietnia 1956 roku Sejm PRL uchwalił ustawę o warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Wzorem był dekret radziecki z listopada 1955 roku. Nowe prawo pozwalało przerwać ciążę także ze względu na „trudne warunki życiowe” kobiety. W 1959 roku rozporządzenie ministra zdrowia jeszcze bardziej uprościło procedurę: w praktyce wystarczało oświadczenie samej kobiety.
Lekarze, którzy odmówili
Wprowadzenie ustawy nie przeszło w środowisku lekarskim bez oporu. Historyk Katarzyna Jarkiewicz w artykule opublikowanym w 2017 roku w piśmie Instytutu Pamięci Narodowej „Pamięć i Sprawiedliwość”, zatytułowanym zresztą „Primum non nocere”, opisuje, że wielu lekarzy, zwłaszcza ginekologów, nie chciało wykonywać zabiegów z przyczyn społecznych.
Odmowa miała swoją cenę. Lekarze, którzy odmawiali, mogli stracić pracę, nie dostać zgody na specjalizację, byli poddawani naciskom. Klinika prof. Adama Czyżewicza w Warszawie stawiała opór na swój sposób: wymagała pisemnej zgody i dwunastodniowego pobytu w szpitalu. Prof. Tadeusz Kielanowski apelował do ginekologów, by „uchylili przyłbicy” i zdobyli się na „odwagę cywilną” odmowy.
Część historyków wiąże z narastającym oporem lekarzy także odwołanie w listopadzie 1956 roku ministra zdrowia Jerzego Sztachelskiego.
Kościół i lekarze
Prymas Stefan Wyszyński, który w październiku 1956 roku wyszedł z internowania, otwarcie wspierał lekarzy przeciwnych aborcji. 2 grudnia 1956 roku odbyła się pielgrzymka lekarzy na Jasną Górę. Wyszyński mówił, że „lekarz musi być obrońcą życia”. Kościół jednocześnie otworzył drogę do pojednania tym, którzy zabiegi wykonywali: lekarze ustawiali się w kolejkach do spowiedzi.
To pokazuje coś, o czym łatwo zapomnieć. Także wtedy dla wielu lekarzy przerywanie ciąży nie było neutralne. Wykonywali je, ale nosili w sobie poczucie winy.
Skala
Przez kolejne dziesięciolecia przerywanie ciąży stało się w Polsce zjawiskiem masowym. Jeszcze w 1987 roku oficjalnie zarejestrowano ponad 123 tysiące zabiegów, a prawdziwa liczba była prawdopodobnie wyższa, bo wiele wykonywano w prywatnych gabinetach i nie zgłaszano. W 1993 roku, po wejściu w życie nowej, restrykcyjnej ustawy, liczba oficjalnych zabiegów spadła do około 1200.
Co to znaczy dla dzisiejszych starszych lekarzy
Lekarz, który zaczynał pracę w latach 60. lub 70., wykonywał albo widział setki zabiegów. Dla wielu z nich były rutyną, a sprzeciw kolegów wydawał się staroświecki albo „klerykalny”. Dla innych były źródłem cichego konfliktu, o którym się nie mówiło.
Gdy w 1993 roku prawo się zmieniło, ci sami ludzie musieli nagle uznać za nielegalne coś, co przez dekady robili legalnie. Nie wszyscy to zaakceptowali. Część kontynuowała zabiegi w prywatnych gabinetach. Część uznała, że zmiana prawa jest polityczną ingerencją w medycynę. Część po cichu odetchnęła.
Spór o aborcję w Polsce nie jest więc tylko sporem pokoleń czy ideologii. Jest też sporem o pamięć zawodu: o to, czy dziesięciolecia masowych zabiegów były normalną medycyną, czy jej wypaczeniem.
Co odpowiadają obrońcy tamtej ustawy
Obrońcy ustawy z 1956 roku przypominają, że jej celem było ograniczenie nielegalnych zabiegów, które wtedy często kończyły się zakażeniami, bezpłodnością, a nawet śmiercią kobiet. W debacie sejmowej mówiono o około 300 tysiącach nielegalnych aborcji rocznie. Legalizacja przeniosła zabiegi do szpitali i, ich zdaniem, uratowała życie wielu kobietom.
Pytanie do lekarzy
Czy pamiętacie, jak wyglądała praca na oddziałach ginekologicznych w PRL? Czy ktoś z Waszych nauczycieli odmawiał zabiegów? Jak o tym mówiono w zespole? Szczególnie cenne są wspomnienia starszych lekarzy. Można je przesłać, także anonimowo, przez formularz kontaktowy.
Źródła
- K. Jarkiewicz, Primum non nocere. Stanowisko środowiska medycznego wobec problemu aborcji a jego relacje z Kościołem w okresie Wielkiej Nowenny (1956–1966), „Pamięć i Sprawiedliwość” 2017, nr 2 (30) – czasopisma.ipn.gov.pl.
- A. Konopka, Sejm PRL I kadencji a przerywanie ciąży. Analiza relacji „Trybuny Ludu” z dyskusji sejmowej – bibliotekanauki.pl.
- Próba symulacji liczby aborcji w Polsce na podstawie danych w wybranych krajach europejskich, „Studia Demograficzne” – econjournals.sgh.waw.pl.
- Ustawa z dnia 27 kwietnia 1956 r. o warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (Dz.U. 1956 nr 12 poz. 61).
- Ustawa z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.