Aborcja jako narzędzie: robotnice przymusowe w III Rzeszy

W marcu 1943 roku w III Rzeszy obowiązywały jednocześnie dwa przeciwstawne porządki. Za przerywanie ciąży u Niemek groziły surowe kary, w skrajnych przypadkach nawet kara śmierci. Polka czy Ukrainka wywieziona na roboty mogła, a często była nakłaniana, by ciążę przerwać. W obu przypadkach o życiu dziecka decydowało nie jego istnienie, lecz to, do jakiej „rasy” należała matka.

Przepisy

9 marca 1943 roku w Dzienniku Ustaw Rzeszy opublikowano rozporządzenie, które za przerywanie ciąży przewidywało surowe kary, w skrajnych przypadkach nawet śmierć. Dotyczyło ono jednak tylko Niemców. Dwa dni później, 11 marca 1943 roku, Leonardo Conti, lekarz i zarazem kierujący służbą zdrowia Rzeszy, wydał zarządzenie pozwalające przerywać ciąże robotnicom przymusowym ze Wschodu na ich wniosek. Kolejne zarządzenia z marca i czerwca 1943 roku rozszerzyły tę możliwość na Polki. Wnioski o przerwanie ciąży mogli składać także lekarze i pracodawcy.

Od grudnia 1942 roku ciężarnym robotnicom nie pozwalano już wracać do domu, by tam urodzić. 27 lipca 1943 roku Heinrich Himmler wydał zarządzenie o traktowaniu ciężarnych cudzoziemek i ich dzieci. Dzieci uznane za „bezwartościowe rasowo” trafiały do tzw. zakładów opieki nad dziećmi cudzoziemek, gdzie wiele z nich umierało z głodu i zaniedbania.

Według zapisków rozmów Hitlera przy stole z 1942 roku mówił on, że dla Niemiec jest korzystne, by na podbitych terenach wschodnich kobiety przerywały jak najwięcej ciąż.

Waltrop-Holthausen

20 kwietnia 1943 roku w Waltrop w Westfalii utworzono obóz, opisywany jako największy obóz porodowo-aborcyjny w III Rzeszy. Kierował nim dr Hartmann. Według opracowania opublikowanego przez Instytut Pamięci Narodowej przewinęło się przez niego 1991 kobiet, w dwóch trzecich Ukrainek i w jednej trzeciej Polek. Przeprowadzono tam co najmniej 718 aborcji, do piątego miesiąca ciąży. Oficjalnie zarejestrowano też 1273 urodzenia. Według badań niemieckiej historyk Gisela Schwarze co najmniej 500 niemowląt zmarło z powodu celowego zaniedbania i niedożywienia.

Kobiety nakłaniano do składania wniosków o aborcję, grożąc im wysłaniem do obozu koncentracyjnego. Główny Urząd Rasy i Osadnictwa SS badał ciężarną i ojca dziecka. Jeśli dziecko uznano za „wartościowe rasowo”, aborcji odmawiano, a niemowlę mogło trafić do niemieckiej rodziny.

Według tego samego opracowania w latach 1943–1945 w Rzeszy przeprowadzono około 50 tysięcy aborcji u robotnic przymusowych.

Głosy kobiet

Historyk Karolina Trzeskowska-Kubasik opisała losy ciężarnych robotnic w obozie przejściowym w Pile. Anna Czekaj po przybyciu do obozu była ponownie namawiana do przerwania ciąży, proponowano jej zastrzyk wywołujący przedwczesny poród i mówiono, że i tak nie zdoła wychować dziecka. Odmówiła i urodziła córkę. Anna Horuń, w szóstym miesiącu ciąży, usłyszała od niemieckiego lekarza propozycję aborcji. Mogła odmówić tylko dlatego, że była mężatką.

Po wojnie

W procesie przed amerykańskim trybunałem wojskowym w Norymberdze przeciwko funkcjonariuszom Głównego Urzędu Rasy i Osadnictwa SS (1947–1948) wśród zarzutów zbrodni przeciwko ludzkości znalazło się nakłanianie i zmuszanie „nie-aryjskich” kobiet w ciąży do aborcji. Ośmiu oskarżonych uznano winnymi wszystkich zarzutów.

Równolegle toczył się w Norymberdze proces lekarzy, z którego wyrosły zasady dobrowolnej i świadomej zgody pacjenta, znane jako Kodeks norymberski.

Czego uczy ta historia

Ta historia bywa używana w dzisiejszym sporze o aborcję. Warto więc uczciwie powiedzieć, co z niej wynika, a co nie.

Zwolennicy prawa do aborcji zwracają uwagę, że zbrodnia polegała na przymusie i rasizmie. Kobiety były nakłaniane groźbami, a decyzję podejmowało za nie państwo według kryteriów rasowych. Dzisiejsze prawo do aborcji opiera się na odwrotnej zasadzie: decyzja należy do kobiety. Porównywanie obu sytuacji uważają za nadużycie.

Przeciwnicy aborcji odpowiadają, że historia ta pokazuje coś jeszcze. Status nienarodzonego dziecka zależał wtedy od tego, czy państwo uznało je za „wartościowe”. Ochrona przysługiwała jednym, a innym nie, w tym samym tygodniu ciąży. Według nich to ostrzeżenie przed każdym systemem, który wartość życia uzależnia od czyjejś oceny, a nie od samego faktu istnienia.

Obie strony zgadzają się w jednym: lekarze, którzy w tym uczestniczyli, przestali służyć pacjentowi, a zaczęli służyć państwu. Zasada „najpierw nie szkodzić” dotyczy właśnie takiej chwili, gdy prawo i władza pozwalają, a nawet zachęcają lekarza do czegoś, co w innych warunkach uznałby za krzywdę.

Pytanie do lekarzy

Czy historia medycyny w III Rzeszy była omawiana na Waszych studiach? Czy rozmawiano o tym, jak łatwo przepisy i autorytety mogą zmienić to, co lekarz uważa za normalne? Można o tym napisać, także anonimowo, przez formularz kontaktowy.

Źródła

  • Działalność obozu położniczego i aborcyjnego w Waltrop-Holthausen w latach 1943–1945, Przystanek Historia (IPN) – przystanekhistoria.pl.
  • K. Trzeskowska-Kubasik, Ciężarne robotnice przymusowe w obozie przejściowym w Pile (Durchgangslager Schneidemühl) w latach 1943–1945, Przystanek Historia (IPN), 11 kwietnia 2023 – przystanekhistoria.pl.
  • Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, #WojennyDzień – Wprowadzenie niemieckiego rozporządzenia regulującego kwestię aborcji – muzeum1939.pl.
  • K. Trzeskowska-Kubasik, Represje niemieckie wobec dzieci polskich robotnic przymusowych – repozytorium.uni.wroc.pl.
  • Nuremberg Military Tribunals, Case 8 (RuSHA), 1947–1948; Harvard Law School Nuremberg Trials Project – nuremberg.law.harvard.edu.

Newsletter Primum non nocere

Raz w tygodniu e-mail o nowym wpisie: etyka lekarska, prawo i sumienie. Bez reklam, można się wypisać w każdej chwili.

Zapisując się, akceptujesz politykę prywatności. Wyślemy e-mail z linkiem potwierdzającym.

Dołącz do dyskusji

Dyskusja jest moderowana. Każdy komentarz czytam przed publikacją, więc może pojawić się z opóźnieniem. Krytykuj argumenty, nie ludzi; polemika jest mile widziana. Wystarczy pseudonim, a adres e-mail nie będzie nigdzie widoczny. Przeczytaj zasady dyskusji.